Statystyki [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
210
526
1216

-690

Wszystkich odwiedzin
Od początku 914 983
Reklama
Reklama

Mapa pogodowa

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
O powodziowych działaniach raz jeszcze. PDF Drukuj Email

21 września 2010 roku odbyło się posiedzenie Rady Powiatu Brzeskiego, której jednym z tematów było podsumowanie majowo czerwcowej akcji powodziowej. Naszego Prezesa na te obrady zaproszono, a jakże! Tylko, że i jemu, i nam wszystkim ciśnienie wzrosło, gdy dowiedzieliśmy się z sesyjnego sprawozdania ile to razy wyjeżdżaliśmy do - ogólnie rzecz biorąc - przeciwpowodziowych akcji. Ostro wzięliśmy się za liczenie raz jeszcze. W żaden sposób jednak nie mogliśmy wyliczyć 87 wyjazdów, a taka właśnie ilość podana została przez Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Brzesku.
Nam wychodziło za każdym razem 106 wyjazdów! Nie będąc do końca pewnymi naszych matematycznych umiejętności, poprosiliśmy nawet speca z zewnątrz o porachowanie nam tych skomplikowanych zestawień i znowu wyszło 106! Spec zwrócił nam też uwagę na ważny fakt. Skoro gmina przyjęła, sprawdziła i wypłaciła Wam ekwiwalent, to nie mogliście się mylić!
Czyli pomyłka Komendy? Przecież nasz naczelnik skrupulatnie zgłasza (zawsze!) każdy wyjazd!
Napewno pomyłka, bo przecież nie celowe zaniżanie ilości Waszych akcji - pocieszał spec. Tylko, że jakoś już nie bardzo trafiały te słowa do naszych druhów. Skoro tyle czasu i sił poświęciliśmy na niesienie pomocy, to niech ktoś tylko to rzetelnie zanotuje - mówili rozgoryczeni.
Wszystkim zainteresowanym, a i zaciekawionym tym tematem też, podajemy:
- w okresie: maj - czerwiec, do akcji powodziowych wyjeżdżaliśmy - 106 razy
- w okresie: lipiec - 30 wrzesień 2010 r. - 12 razy
- łącznie: do dnia dzisiejszego (30.09.2010 r.) akcji powodziowych - 118 razy
- od 1 stycznia br do 30 września br., wyjazdów alarmowych (z wypadkami, pożarami
i innymi zdarzeniami) - 173 wyjazdy o łącznym czasie 1507 godzin i 30 minut.
Tyle własnego czasu czchowscy strażacy poświęcili na pomoc potrzebującym i żadna komenda tego nie zmieni.

 
Drogowe pułapki. PDF Drukuj Email

29 września br. na drodze wiodącej do żwirowni, znalazły się niespodziewane przeszkody w postaci solidnie wykonanych, stalowych ostrzy. Ich celem - najpewniej - było zniszczenie opon ciężarówek transportujących żwir, gdyż o przejazd tą trasą, od jakiegoś już czasu, toczony jest zażarty spór. Nie wnikając po czyjej stronie jest racja, przypominamy, iż tylko w tym roku, już dwukrotnie jeździliśmy do akcji właśnie na żwirownię. Raz by ratować wędkarza, którego otoczyła woda wzbierającego Dunajca, a raz by wyciągnąć z wodnej kipieli chłopca porwanego przez nurt tej rzeki. Co by było gdyby, jadący do akcji, strażacki samochód najechał na takie pułapki? To proste! Rybaka zalała by woda aż po czubek głowy, a wyziębiony chłopiec - pewno już martwy - popłynął by z nurtem. Pomyślał o tym "dowcipniś" rozkładający kolce? Z pewnością nie. Tylko ciekawe co mówiłby, gdyby nagle ktoś z jego rodziny na gwałt potrzebował pomocy, a strażacy zmienialiby przebite koła!
To karygodne postępowanie, więc mamy nadzieję, że policja szybko ustali tożsamość sprawcy tego czynu.

 
Bezmyślność czy wygodnictwo? PDF Drukuj Email

Że strażacy wzywani są do najróżniejszych, czasem nawet dziwnych, zdarzeń, jesteśmy już przyzwyczajeni lecz ostatnie wezwanie do obcięcia zwisających nad parkingiem konarów to … zresztą sami oceńcie.
Było niedzielne popołudnie gdy donośny głos syreny wezwał druhów do remizy – polecenie: jechać do Wytrzyszczki, nachylone nad jezdnią drzewa zagrażają bezpieczeństwu jadącym drogą K-75 pojazdom było bezdyskusyjne. Pierwszym problemem po przybyciu zastępu na miejsce było znalezienie owych drzew. Gdy w końcu ustalono, że owszem, konary zwisają ale nad parkingiem przydrożnej restauracji, problemem okazała się sprawa własności terenu i rosnących na nim drzew.
Gdy już znalazł się właściciel terenu i drzew, to... kategorycznie zabronił ścinania pochylonego drzewa, godząc się jedynie na ewentualne obcięcie gałęzi. Nasze prawo nie przewiduje finansowego obciążania za usługowo (tak trzeba to nazwać) wykonane czynności, a obowiązek utrzymania w bezpiecznym stanie przydrożnych terenów spoczywa na właścicielu gruntu.
Pytanie czy to właściciel parkingu chciał posłużyć się strażą do rozwiązania problemu niebezpiecznie zwisających konarów, czy jakiś nadgorliwy, a bojący się o własne autko, kierowca zadzwonił po straż jest już chyba nieistotne. Ważne jest to, że stracone czas i poniesiono niepotrzebne koszty – o przerwanej sjeście ochotników nie wspominając. A gdyby w tym samym czasie, gdzie indziej, potrzebna była faktyczna pomoc – na przykład przy wypadku?
Odrębną sprawą jest przejazd zawężonym odcinkiem drogi K-75 w Będzieszynie. Może by tak ktoś z odpowiedzialnych za taki stan rzeczy zajął się tym problemem. Niech tylko spróbuje przejechać tamtędy alarmowo gdy ma czerwone światło. Najwyraźniej potrzeba (odpukujemy!) czyjejś śmierci w wyniku zbyt późno udzielonej – obojętnie, przez straż lub pogotowie – pomocy, aby sprawę rozwiązać. I jeszcze jedno! Łączność radiowa na terenie naszego powiatu jest fatalna. Rozumiemy, górzysty, często zalesiony teren, nie sprzyja takiej łączności, ale dlaczego doskonale słyszymy radiowe korespondencje sąsiednich powiatów: tarnowskiego, sądeckiego czy bocheńskiego? Coś technicznie jest tutaj chyba niedopracowane, a łączność – o czym każdy już wie – to podstawa sprawnego działania.

 
Znowu wielka woda. PDF Drukuj Email

Intensywne opady deszczu jakimi przywitał nas wrzesień, spowodowały liczne podtopienia, wylewy lokalnych rzek i potoków, a co się z tym wiąże –  straty w dobytku i rozpacz ludzi mających nieszczęście być w zasięgu nieposkromionego żywiołu. Kolejny też raz w tym roku,  strażacy pospieszyli z pomocą tym, którym zalało piwnice domów mieszkalnych i gospodarczych, kotłownie czy studnie.
Jako, że nasi druhowie całą już dobę nie odchodzą od pomp, ci którym pomocy udzielają, nierzadko częstują ich kawą, a nawet ciepłym posiłkiem – chwalebna to postawa, gdyż przy tak intensywnej i ciągłej pracy, nawet najwięksi twardziele mają prawo opaść z sił. Dziękujemy!
Jak wielkie niebezpieczeństwo stanowią wezbrane wody, niech unaoczni zdarzenie z 31 lipca, kiedy to wraz z podmytym brzegiem Dunajca, w jego groźny, wzburzony nurt wpadło dwóch nastolatków. Jeden o własnych siłach zdołał wydostać się na brzeg, drugiego niestety porwała rwąca woda. Szczęściem w nieszczęściu był fakt, że miotany falami chłopiec, rzucony został w konary leżącego w rzece drzewa, których zdołał się kurczowo uchwycić. Zaalarmowani pracownicy firmy RABEK, wyciągnęli nieszczęśnika z wody, którego z objawami hipotermii, pogotowie odwiozło do szpitala. Znamienne i - niestety - typowe w takich przypadkach było zachowanie się chłopców. Jak się później okazało, było ich czterech. Gdy dwóch, wraz z kawałkiem brzegu, wpadło do wody, dwóch w przerażeniu, po prostu uciekło z miejsca zdarzenia, a ten trzeci, który jakimś cudem wydostał się z wody, uczynił... to samo. Gdyby nie przypadkowy mężczyzna, który wezwał pomoc, tragedia byłaby nieunikniona.
Pamiętajmy! Zawsze, ale to zawsze w takich sytuacjach musimy przełamać, naturalny tym momencie strach, opanować panikę i powiadomić kogokolwiek o wypadku, wezwać pomoc!  Nieudzielenie pomocy jest karalne! Później możemy uciekać.
Poniżej zdjęcia z tych groźnych, pierwszych dni września.

Więcej…
 
700-lecie urodzin Kazimierza Wielkiego – nasz wkład. PDF Drukuj Email

W związku z uroczyście obchodzonym u nas 700-leciem urodzin Kazimierza Wielkiego – Czchów sroce spod ogona nie wypadł, jest królewski i kazimierzowski (!!!) – nasi strażacy musieli stanąć na wysokości zadania i po wielkich w mieście remontach, wyczyścić centrum Czchowa na błysk. Skrzyknęli się więc nasi druhowie na czwartkowe popołudnie, wzięli ze sobą największy jaki mają beczkowóz, do tego furę węży i hajda na kurz, pył i pozostałe nieczystości.

Efekt był wspaniały – czyściutkie ulice i chodniki, prawie że uśmiechały się do wesoło pluskającej, gruntownie odnowionej, fontanny. Poczynania strażaków bacznie, jak zwykle, obserwowali nasi mieszczanie, a jak to wszystko przebiegało obrazują poniższe zdjęcia.

Więcej…
 
OGŁOSZENIE PDF Drukuj Email

Zaginął telefon redakcyjny

W dniu 26. Sierpnia 2010 r. w Urzędzie Gminy Czchów zginął telefon LG GB220.
Jest on własnością Redakcji „Czasu Czchowa” i zawiera dużo ważnych i czytelnych tylko dla redakcji kontaktów
Uczciwego znalazcę prosimy o oddanie telefonu lub przesłanie go pocztą na adres:
Redakcja Czasu Czchowa Rynek 10 32-860 Czchów
Wszelkie informacje pod numerem tel. 14 6621732, lub na
e-mail Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Redaktor Czasu Czchowa oraz Sekretarz Zarządu OSP Czchów - Joanna Dębiec

 
« pierwszapoprzednia31323334353637następnaostatnia »

Strona 36 z 37


© Oficjalny Portal OSP w Czchowie. Wszelkie prawa zastrzeżone.